Koronawirus a kontakty z dzieckiem – czyli o komunikatach Ministerstwa Sprawiedliwości nie przystających do rzeczywistości.

Jaki wpływ ma koronawirus na kontakty z dzieckiem? Ministerstwo Sprawiedliwości wydało specjalny komunikat:

„Ministerstwo Sprawiedliwości informuje, że w mocy pozostają wszystkie postanowienia wydane przez sądy w sprawie kontaktów z dziećmi przez rodziców, którzy żyją oddzielnie.

W związku z pojawiającymi się pytaniami i wątpliwościami co do realizacji w okresie pandemii COVID-19 osobistych kontaktów z małoletnimi dziećmi przez rodziców żyjących w rozłączeniu, Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że obowiązują wszystkie postanowienia sądów w tym zakresie. W mocy pozostają zarówno postanowienia prawomocne, jak i nieprawomocne, lecz natychmiast wykonalne, wydane w trybie zabezpieczenia.

Brak realizacji tych postanowień może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej na podstawie przepisów art. 59815 , art.59816 i art. 59822  Kodeksu postępowania cywilnego.

Odmowa wykonania orzeczenia sądu może wynikać jedynie z zakazów, wynikających z zastosowanej kwarantanny.

Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwo Sprawiedliwości”

Kilka dni temu Ministerstwo Sprawiedliwości wydało komunikat dotyczący wykonywania kontaktów z dziećmi przez rodziców, którzy żyją oddzielnie. Jaki wpływ ma koronawirus na kontakty z dzieckiem?

Komunikat ten wywołał niemałe poruszenie wśród moich klientów, którzy od czterech tygodni stosując się karnie do wszystkich nakładanych ograniczeń – w większości zaprzestali realizacji tych kontaktów, lub wprowadzili inne, niż przewidziane sądowymi postanowieniami –  sposoby ich realizacji. 

Co do zasady zgadzam się z treścią komunikatu. Wszystkie postanowienia sądu  w przedmiocie kontaktów rodziców czy też np. dziadków z dziećmi (wnukami) – zarówno te prawomocne jaki i nieprawomocne są wykonalne. Jednakże prawna wykonalność postanowienia ma się nijak do wykonalności faktycznej, która w większości wypadków jest obecnie niemożliwa.  Nie mówię tu o niechęci rodzica do wykonywania kontaktu, mówię o obiektywnych przesłankach uniemożlwiających jego wykonanie. 

Mam klientkę, w trakcie rozwodu, której „jeszcze” mąż zamieszkuje kilkaset kilometrów od jej i dzieci miejsca zamieszkania. Do tej pory, na mocy postanowienia sądu kontakty odbywały się co drugi weekend naprzemiennie – raz w miesiącu mama podróżowała z dziećmi do miejsca zamieszkania ojca na cały weekend,  a raz w miesiącu ojciec przyjeżdżał do miejsca zamieszkania dzieci również na cały weekend. W jaki sposób utrzymać takie kontakty w czasie epidemii, przy tych wszystkich ograniczeniach w podróżowaniu. W sytuacji, gdy przyjezdny rodzic nie ma nawet możliwości zjedzenia obiadu w restauracji po kilkugodzinnej podróży samochodem, o noclegu nie wspominając. 

koronawirus a kontakty z dzieckiem

Inny przykład – klientka po leczeniu onkologicznym. Matka dwójki dzieci. Wprawdzie ojciec mieszka niedaleko i mógłby przyjść, pomóc, jednakże na co dzień pracuje w markecie spożywczym – spotyka się z ogromną ilością osób, z których każdy może być chory, nawet o tym nie wiedząc.  Narażać zdrowie i życie przez konsekwentne realizowanie orzeczonych kontaktów?

Co ma zrobić ojciec, który do tej pory miał zasądzone kontakty poza miejscem zamieszkania dziecka, ale nie ma możliwości zabrania dziecka do siebie. Mieszka z trzema innymi studentami na dwóch pokojach. Zwykle zabierał dziecko do kina, na „kulki”, na plac zabaw. Obecnie nawet spacer po lesie jest zakazany. (nie mówię o legalności zakazu, ale o faktycznie wystawianych mandatach). 

Na koniec klientka, mieszkająca z małym dzieckiem i dwojgiem starszych rodziców, cierpiących na tak ostatnio „modne” – choroby współistniejące. Od czasu stwierdzenia pierwszego przypadku COVID -19 w Polsce – zabarykadowała się w domu  i unika kontaktu jak może, drżąc o życie i zdrowie rodziców. W sobotę rano zadzwoniła zapłakana, że były partner domaga się kontaktu z dzieckiem, bo czytał w Internecie, że ma takie prawo i grozi karami pieniężnymi. 

To tylko nieliczne z problemów, z jakimi dzwonią moi klienci. Tłumaczę i uspokajam, chociaż zdecydowanie łatwiej było tłumaczyć i uspokajać przed wspomnianym , w moim odczuciu całkowicie nietrafionym komunikatem Ministerstwa Sprawiedliwości. Tu nie chodzi o kwestionowanie postanowień sądów rodzinnych. One są i będą wykonalne, jednakże sposób ich wykonania jest obecnie determinowany sytuacją w kraju – ograniczeniami w poruszaniu się, zamknięciem obiektów kulturalnych, oświatowych, sportowych i rekreacyjnych, zakazami wstępu do lasu, parku, na plażę , wreszcie nakazami pozostania w domu i ograniczania kontaktów osobistych.  Można więc rzec, że koronawirus wpływa na kontakty z dzieckiem.

Zdecydowanie kontakty dzieci z rodzicami, powinny i muszą się odbywać – doradzajmy naszym klientom szukanie alternatywnych sposobów ich wykonywania – niech te kontakty odbywają się przez ZOOM, Skype, WhatsUp, czy inne narzędzia do wideorozmów. Niech dzieci wspólnie z rodzicami oglądają filmy, grają w gry, odrabiają zdania domowe – zdalnie! Szukajmy rozwiązań zamiast straszyć karami. Już wystarczająco rzeczy spędza nam sen z powiek – nie dokładajmy sobie wzajemnie więcej problemów. 

Weźmy pod uwagę, że w sprawach rodzinnych najważniejsze jest dobro dziecka. Obecnie najważniejszą sprawą jest zachować nasze dzieciaki w zdrowiu i to winno by priorytetem przy realizacji kontaktów rodziców z dziećmi. 

Występuję w wielu sprawach o kontakty i z doświadczenia wiem, że kluczem do sukcesu jest takie skonstruowanie harmonogramu kontaktów, by  był on dostosowany do potrzeb i możliwości zaangażowanych stron. Jeśli harmonogram jest kompatybilny ze sposobem funkcjonowania dzieci i rodziców i odpowiada ich subiektywnym potrzebom, wówczas jego realizacja nie nastręcza problemów.  Żaden sąd orzekając o kontaktach nie brał pod uwagę tak szczególnych i wyjątkowych sytuacji. Mamy od kilku tygodni faktyczny (choć nie prawny) stan wyjątkowy. Postanowienia wydawane na „czasy zwyczajne” nie znajdują zastosowania na „czasy nadzwyczajne” i żaden komunikat ministerialny tego nie zmieni. 

Co do zasady, nie doradzam składania wniosków o zmianę sposobu wykonywania kontaktów. Choć czasem może to być konieczne. Zakładamy przejściowość sytuacji, nie wydaje się więc wskazane zasypywanie sądów wnioskami, które pewnie będą rozpatrywane już po zażegnaniu kryzysu.  Kierujmy się jednak dobrem dziecka i „życiowo” podchodźmy do sprawy.  

Ministerstwu Sprawiedliwości sugeruję nieco więcej refleksji, przed publikowaniem dalszych komunikatów – koronawirus a kontakty z dzieckiem to przecież skomplikowany temat. Te jak najbardziej wykonalne postanowienia sądów w obecnych realiach przeważnie nie mogą być wykonywane. Straszenie obywateli konsekwencjami finansowymi, za stosowanie się do wprowadzonych ograniczeń praw i wolności, jest co najmniej niepoważne. Zadbajcie o spójność waszego przekazu:  „Zostańmy w domu!”

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga – dla prawników oczywista, dla obywateli niekoniecznie – o zasadności zawieszenia kontaktów lub zmiany sposobu ich wykonywania będzie orzekał niezwisły i niezależny sąd, a nie urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości. 

Adw. Aleksandra Tabędzka

 

UZYSKAJ PORADĘ

* Te pola są wymagane.